Dziennik Recepcjonistki: Dzień z życia hostelu

6.00 Mój budzik zaczyna dzwonić. Pobudka! Szybki prysznic, trochę makijażu, śniadanie i do boju! Dziś czeka mnie poranna zmiana.

Każda zmiana ma swoje wady i zalety. W przypadku porannej trzeba wcześniej wstać, ale w zamian pozostaje Ci duża część dnia po pracy do wykorzystania. Popołudniowa oznacza, że możesz dłużej pospać, ale niewiele zrobić w ciągu dnia. O nocnej lepiej nie będę wspominać.

7.00 Zmieniam kolegę z nocnej zmiany. Wymieniamy szybko informacje co się wydarzyło, opowiada mi skandale, które miały miejsce kiedy mnie nie było i mówi, który bałagan w systemie muszę uporządkować.

Nim zabiorę się do pracy, wpierw przygotuję sobie poranną kawę, dopiero wtedy mogę zacząć używać swojego mózgu.

W trakcie przygotowywania kawy słyszę mojego kolegę: „Ewa możesz iść na pierwsze piętro i powiedzieć tej dziewczynie, którą przed chwilą widziałem, że nie powinna sikać na balkonie? Od tego są łazienki”.

Serio? Czy to się dzieje naprawdę? Ten dzień nie zaczyna się zbyt dobrze. Ale keep calm i carry on!

10 minut później…

Do baru w hostelu, który znajduje się z drugiej strony recepcji, podchodzi dziewczyna.

Ona: Przepraszam, chciałabym śniadanie

Ja (już głęboko myślami w pracy): Tak pewnie, daj mi minutę!

Przygotowuję jej śniadanie, no i się zaczyna…

Ona: Powinniście zostawiać informacje na temat pokoi

Ja: Eee, co masz na myśli?

Ona: Powinniście zostawiać informacje na temat pokoi. Teraz muszę spać w parku

Tego dnia mamy pełne obłożenie.

Ja: A pytałaś wcześniej w recepcji czy mamy wolne łóżka?

Ona: Nie, ale Twój kolega powiedział mi tydzień temu, że na pewno będziecie mieć

Ja: Wiesz, to się zmienia z dnia na dzień. Powinnaś była zarezerwować wcześniej

Ona: Teraz muszę spać w parku

Ja: Zaraz obok jest jeszcze jeden hostel, możesz iść tam

Ona: Ale na tamten nie mam pieniędzy. Ten jest najtańszy

Skoro nie masz pieniędzy to dlaczego codziennie kupujesz coś w naszym barze?

Ja: Ceny, aż tak się nie różnią od naszych

Ona: Ale na tamten nie mam pieniędzy i teraz muszę spać w parku.

Uhh…wdech, wydech. Po tej inspirującej rozmowie pora wrócić do pracy.

Godzina 11.30. Wymeldowanie jest do 11, a wciąż czekam na 5 osób, aby opuściły pokoje. Czekam na dzień, kiedy wszyscy oddadzą klucze na czas i nie w tym samym momencie, tak że mam 20 osób przed sobą.

Jak to zwykle bywa wszyscy postanawiają wymeldować się w jednym momencie i oczywiście każdemu się śpieszy i nikt nie chce czekać. No cóż…mam tylko 1 parę uszu i rąk więc i tak robię wszystko co w mojej mocy, aby odpowiedzieć na wszystkie pytania, jednocześnie odbierając klucze i otwierając przechowalnie bagaży.

Więc pogódźcie się z tym, że musicie chwilę poczekać!

Wiem, co myślą: moim jedynym zadaniem jest tylko meldowanie i wymeldowywanie, a pomiędzy nie mam nic do roboty. Ale prawda jest taka, że to tylko mała część mojej pracy.

11.30- 14.00 Czas płynie strasznie szybko. Nawet nie mam czasu by pójść do toalety. Już ze 100 razy zapytano mnie jak dotrzeć na plażę. Albo powiadomiono, że czajnik w kuchni nie działa. Oczywiście, że działa, wystarczy go podłączyć do prądu.

„Przepraszam, ale mój klucz nie otwiera mojej szafki”. Otwiera tylko musisz go użyć do szafki z tym samym numerem co Twoje łóżko!

„Ktoś śpi na moim łóżku”.  Świetnie, znów zmieniają łóżka bez wysilenia się, aby powiadomić o tym kogoś w recepcji.

Mój dzisiejszy hit:

„Ewa, czy osoby w moim pokoju zostają jeszcze jedną noc? Bo jeżeli tak to chcę zmienić pokój. W nocy byli strasznie głośni i uprawiali seks na łóżku pode mną”

Ludzie nie mają wstydu…ani hamulców. Muszę się napić piwa.

14.00 Muszę zacząć powoli zamykać moją zmianę jeżeli chcę skończyć o czasie. Marzę o piwie…

15.00 Mój kolega z popołudniowej zmiany przychodzi z odsieczą. Wymieniamy informacje i skandale, które miały miejsce. I nadszedł zasłużony moment: Czas na piwo!

15.30 Siedzę w barze w hostelu i relaksuje się przy moim zimnym piwku. Widzę jednego z hostelowych gości, idącego w moją stronę. Już widzę na jego twarzy, że chce mnie o coś zapytać.

Tylko nie to, nie widzisz, ze siedzę tu z piwem, co oznacza ni mniej ni więcej, tylko to że już nie pracuję?

„Czy mógłbym zmienić łóżko z dolnego na górne?

Ja: „Tak pewnie! Tylko jak widzisz nie mam przed sobą komputera, BO JUŻ NIE PRACUJĘ, ale jestem pewna, że mój kolega z recepcji pomoże Ci na 100%”.

Czasem się zastanawiam, co ludzie mają w głowach. Nie mówię, że jestem najinteligentniejszą osobą, ale czasem ruszam głową…

Pora iść do domu! Jutro czeka mnie kolejny dzień w świecie hosteli.

Keep calm and be scandalous!

Ewka

Like it? Pin it!

Dodaj komentarz

*

Inline
Inline