Witaj na moim blogu, Don’t Mess With The Receptionist!

Cześć! 

Mam na imię Ewa i jestem odpowiedzialna za blog Don’t Mess With The Receptonist.

Na wstępie chciałam Ci podziękować za spędzenie czasu na moim blogu!

Kilka słów na początek…

Często mawiam, że turystykę i podróżowanie mam we krwi. Ukończyłam studia Turystyki i Rekreacji i jednocześnie pracowałam (i pracuję) w tym przemyśle od 2010 roku.

Odkąd pamiętam, marzyłam o powolnym podróżowaniu. O mieszkaniu w różnych krajach, przez dłuższy czas- mogąc w ten sposób zanurzyć się w wielokulturowości, i barwach innych krajów. I nim się zdążyłam obejrzeć, to marzenie zaczęło się spełniać…

Krok po kroku, realizując mniejsze pomysły i cele znalazłam drogę, która prowadzi mnie do realizacji tego marzenia. I los postawił na tej drodze hostele.

Moja przygoda z hostelami

The Lunar Surf House, Tamraght, Morocco

Moje pierwsze doświadczenie z pracą w hostelu miało miejsce w 2012 roku w Londynie. Jednak to nie wtedy straciłam serce dla tego przemysłu. To co wtedy odkryłam to, że pracując na recepcji czuję się jak ryba w wodzie. I to wtedy nabrałam pewności siebie w pracy z turystami i podróżnikami.

Powoli zaczęłam poznawać społeczność, która tworzy hostele

Po ukończeniu hosteli kupiłam bilet w jedną stronę do Hiszpanii. I tak oto rozpoczęła się moja przygoda w pojedynkę, kiedy zamieszkałam w Walencji, bez żadnych znajomych pod ręką.

Kiedy rozpoczęłam pracę w hostelu, był to PRZEŁOMOWY moment, który odmienił mój los i kiedy to w końcu odnalazłam moje miejsce.

Hostel wypełnił dużą część mojego życia i otworzył przede mną zupełnie inny świat. Świat hosteli.

Czym jest dla mnie hostel?

Jest to przede wszystkim miejsce, które wypełnia różnorodność. Nigdy nie spotkasz jednakowych hosteli. Każdy ma swój niepowtarzalny urok i pomysł na siebie. Codzienność jest wypełniona przede wszystkim ludźmi.

To miejsce, gdzie różnice kulturowe nie oznaczają, że nie możemy się zaprzyjaźnić. I gdzie najważniejsi są ludzie.

Jednak to co zdobyło moje serce, to fakt że pracując mogę być SOBĄ. Nie ma sztywnych uniformów, wypisanej etykiety traktowania gości. Pracując, dobrze się bawiłam (i nadal się bawię) i byłam w tym dobra.

Jako środowisko pracy, otworzył się przede mną świat nowych możliwości i pomysłów. Nauczyłam się, że słów „to nie należy do moich obowiązków” nigdy nie usłyszysz z ust pracownika hostelu. I, że jako część tej społeczności jestem dla gości i RAZEM z nimi!

Co najważniejsze: hostele są tak unikatowe, jak ludzie, którzy je tworzą.

Blog

Ze zbiegiem czasu, zauważyłam ile ludzi wciąć żyje w przekonaniu, że hostele to tanie i nieciekawe miejsca, które mogą być co najwyżej najlepszym rozwiązaniem dla podróżowania przy niskim budżecie. Zresztą: spanie w pokoju z nieznanymi osobami? Fuj!

W środku zawsze się coś we mnie buntowało: „no ale jak to?! przecież jest tyle fajnych hosteli! I wcale nie trzeba spać w pokoju wieloosobowym! Przecież są pokoje prywatne!” A na dodatek hostele są zwykle tańsze niż hotele i fajniejsze, bo traktowany jesteś jak człowiek, a nie jak kolejny numerek do odhaczenia.

Tylko, że większość ludzi o tym nie wiedziała. I wielu nadal nie wie. Dlatego stworzyłam ten blog, aby podzielić się z innymi moją pasją do tych miejsc i by pokazać jak fajne potrafię być. Że poza łóżkiem dostajesz coś więcej: NIEPOWTARZALNE DOŚWIADCZENIE.

Ponieważ hostele są nieustannym źródłem inspiracji, postanowiłam dzielić się z moimi współpracownikami, zabawnymi sytuacjami i historiami z pracy w hostelu. 

Wraz z rosnącym doświadczeniem i rozwojem dzielę się moją wiedzą na temat hosteli i ich zarządzaniem z osobami, które potrzebują pomocy przy swoich hostelach.

Nazwa „Don’t Mess With The Receptionist” (nie zadzieraj z recepcjonistą/tką) wynika, z mojej wiary, że recepcja w hostelu to coś więcej niż typowa recepcja. To swego rodzaju centrum dowodzenia, a ludzie w niej pracujący to tacy sami pasjonaci podróży jak Ty czy ja. To dzięki nim, niejednokrotnie, hostel jest tak niesamowity.

W końcu atmosfera hostelu to miks gości i pracowników!

W dużej mierze jestem samoukiem. Jednak bez osób,z którymi udało mi się pracować i od których mogę się uczyć każdego dnia, na pewno nie powstałby ten blog. To oni są świadectwem tego, na czym polegają hostele:

Na dzieleniu się doświadczeniem i wzajemną nauką od siebie.


Każdy hostel, w którym pracowałam sprawił, że czułam się dumna z bycia częścią jego społeczności.

Hostele, w których pracowałam:

Royal Bayswater Hostel, Londyn (zamknięty)

The River Hostel, Walencja

Hostel Lawenda, Łódź

Surf Riders Fuerteventura, Corralejo

Casa Gracia, Barcelona

Ericeira Surf Camp, Ericeira

Inne obiekty:

Arrivia Bed & Breakfast, Łódź

Frontier Cabins Motel, Wall (Południowa Dakota, USA)

„Otwarty świat zaczyna się od otwartego umysłu”

 

 

Inline
Inline