Zaczynajmy!

Reading Time: 2 minutes

3…

2…

1…

START!

Nadeszła pora by zaprezentować mojego bloga i tym samym mój pierwszy post. Praca nad nim zajęła mi sporo czasu, ale to co tu zobaczysz i przeczytasz zaczęło się już jakiś czas temu i trwa nadal. O czym mowa? Oczywiście o miłości: miłości do hosteli.

Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia.

Musiało minąć sporo czasu, wydarzeń i przygód, żebym zdała sobie sprawę jak bardzo dobrze czuję się w środowisku hostelowym i jak praca w nim stała się dla mnie nie tylko pasją, ale i świetną zabawą.

Mój pierwszy kontakt z hostelem był z punktu widzenia gościa, jednak wówczas niewiele wiedziałam o świecie hosteli i tym przemyśle.

Przygoda w roli pracownika hostelu rozpoczęła się parę lat temu w Londynie i trwa do teraz choć z przerwami. Wtedy doświadczyłam po raz pierwszy nie tylko pracy na recepcji ale i w hostelu.

Jednak dopiero w 2015 roku odkryłam jak bardzo lubię przemysł hostelowy i z nim związany świat.

W hostelach mówi się, że to co przydarza się w hostelu zostaje w hostelu.

No cóż…milczenie jest prawdą. Czym jest hostel i o jego historii możesz przeczytać tutaj.

Prawdziwy hostel ma na celu łączyć ludzi z różnych miejsc naszej planety, ma umożliwić interakcję między nimi tak by mogli wymienić swoje doświadczenie podróżnicze/ życiowe i by razem mogli spędzić fajnie czas w danym miejscu.

Nie jestem ekspertem w relacjach międzyludzkich, ale w trakcie swojej pracy zdążyłam zaobserwować narodziny przyjaźni, a niekiedy i przelotnej miłości. Oczywiście ile ludzi tyle różnych relacji.

Najbardziej sprzyjającym miejscem do wszelakich interakcji jest kuchnia, tzw. common room lub bar, jeśli hostel takowy posiada.

Pracując w hostelach chciałabym móc powiedzieć, że widziałam już wszystko i niewiele potrafiłoby mnie zadziwić.

A jednak…każdy dzień to nowy skandal, a goście wciąż potrafią mnie zaskoczyć.

Dlatego na tym blogu będę się z Tobą dzielić historiami, na które zwykle moją pierwszą reakcją jest: „seriooo?”.

Wśród wszystkich hostelowych skandali (oczywiście z głównym udziałem klienteli hostelowej), na które czasem już jedyną reakcją jest „jakoś mnie to już nie dziwi”, zapominamy kto tak naprawdę rządzi w hostelu.

„Klient nasz pan”

Czy na pewno? Otóż nie. Tuż za ladą recepcji, przed ekranem komputera w plakietce z imieniem, na którą nawet nie zwracasz uwagi, siedzi uśmiechnięta/y pani/pan.

Przechodzisz obok niej/jego dziennie po tysiąc razy, czasem pytając się o przydatne informacje lub by ponarzekać, a potem wystawiasz jej/jemu ocenę na jakiejś stronie rezerwacyjnej.

Jest po to by ułatwić Ci pobyt. Zawsze na miejscu by rozwiązać Twoje problemy, wysłuchać Twojej historii i pomóc w odkrywaniu miasta. Czasem by coś przetłumaczyć lub po prostu wyjść z siebie i naprawić Twoje błędy życiowe.

To osoba wielozadaniowa: obsługa, wizytówka, ochrona, sprzątaczka, elektryk, złota rączka, barmanka, kelnerka a nawet i lekarz. Nie możliwe? A jednak- sprawdziłam to na sobie!

Jeżeli recepcja jest sercem hostelu to ta recepcjonistka tutaj rządzi.

Wie o Tobie więcej niż byś się mógł spodziewać…więc lepiej z nią nie zadzieraj!

Zabieram Cię w podróż do świata hosteli. Mam nadzieję, że będziesz się tak samo dobrze bawił jak ja 🙂

Enjoy,

Ewka

Dodaj komentarz

*